Biskupin Osada Łużycka - brama | EWAway

Biskupin | Polska perełka na światową skalę

autor Ewa
8 komentarzy

Na własnym, polskim podwórku mamy coś, co dosłownie zwala z nóg. Nawet jeśli nie od razu, to wystarczy chwila analizy i leżymy. Czasem taki upadek boli, więc mam nadzieję, że czytasz na siedząco. Bo jeśli jedyne, co wiesz o odkrytych osadach w Biskupinie, to że stoją tam jakieś drewniane chaty, stare bardzo, ale podobno ważne. I szkoły, które mają blisko, zabierają tam na wycieczki. I że można ulepić własny garnek z gliny, to… hm…

…z wypiekami na policzkach pokażę Ci to miejsce od pełniejszej strony. Takiej bajecznej!

Bo dla mnie, TAM dzieje się magia!

Biskupin gród łużycki | zachód słońca w kuli

W tym odkryciu jest kompletnie rozbrajająca historia. Nie ta od ziewania i czekania, aż będzie dzwonek na przerwę. Tylko taka, która otwiera nasze oczy coraz szerzej, aż gałki zaczynają walkę ze stabilnością po wewnętrznej stronie oczodołów. I chcę się więcej. I więcej!

No popatrz.

Streszczenie odkrycia Osady w Biskupinie

Niby sobie zwykła miejscowość. Gdzieś pomiędzy lasami, jeziorami, a tym takim wiecznie naburmuszonym gospodarzem z najgłośniejszym kogutem we wsi. I nagle – bach! Dla mieszkańców, to historia jak z filmu! Och, czekaj… kto w 1934 miał tam telewizor i oglądał filmy?! No nikt. Cóż, pozostaje wyobraźnia. Bo jednak zamiast codzienności, która wydawała się przesiąkać monotonią do suchej nitki, ci ludzie znaleźli się w archeologicznym centrum Europy. Gdyby to było kilkadziesiąt lat później, pewnie wybudowaliby pod Biskupinem lotnisko! Wszystko nabierało nowych kolorów z dynamicznym rozwojem wydarzeń.

Opadające jezioro. Dzieci bawiące się garnkami, mającymi wiele wieków. Wizja lokalna zaintrygowanego nauczyciela i konesera trunków wyskokowych w jednym, a w efekcie ekscytacja i listy do Poznania. Po mądrą głowę z większą władzą. Tu wkracza archeolog i wizjoner w jednym. Zaczyna się ogień! Badania, eksperymenty, konsultacje. No i pierwsze zdjęcia z drona-balona, gdy jeszcze nikt nie wiedział co to komputer. Delegacje z całego świata i w końcu wojna. Wkraczają Niemcy. Nasze czy ich? Spalić czy zakopać? Nazista, który nie ma sentymentu do ludzi, ugina się przed wielowiekowym znaleziskiem. Docenia i chroni… istne szaleństwo!

A Biskupin przed tym odkryciem nie bardzo nawet miał znaczenie na trasie do… powiedzmy – Torunia.

Biskupin - rezerwat archeologiczny od środka

Za szybko? Dobrze, to od początku.

Gdzie leży Biskupin?

W Polsce! Duma godna pawia, co? Nic dziwnego. Jeszcze przed wojną, nawet Japończycy przylatywali do nas, by podziwiać ten skarb. Ty masz bliżej, więc to jest ten moment, gdy warto zaplanować wycieczkę. Wielkopolska wiesz gdzie leży, prawda? No to jesteśmy w domu.

Swoją drogą to tak bardzo historyczny region, że ja to bym polecała od razu zrobić objazdówkę po ważniejszych punktach. Takich jak Gniezno, czy Ostrów Lednicki, ale o tym w osobnym poście. Bo ja już dwa razy taką rundkę zrobiłam i wiem, że na tym się nie skończy. Raz było z mężem, a raz z rowerem. Taka odmiana po kilkunastu latach małżeństwa (sic!). Ale spokojnie, sielanka u nas trwa, bez plotek mi tu!

Wracając do położenia, najprościej będzie jak wrzucę mapę. Chodzi o obrazowe skojarzenie miejsca, bo i tak wiem, że docelowo dotrzesz tam dzięki GPS. A zatem – mapa. Ten czerwony punkcik pomiędzy Poznaniem, a Bydgoszczą, to nasza perełka – Biskupin.

Ja ostatniego lata pedałowałam doń z Torunia. Początkowo miała być trasa Gdańsk-Biskupin, ale ostatecznie zrobiłam sobie inną: Toruń-Inowrocław-Biskupin-Gniezno-Ostrów Lednicki. Chciałam jeszcze do Poznania, ale tak mi dobrze było w Biskupinie, że zostałam dłużej i… cóż. Nie żałuję. :)

Biskupin – warto wiedzieć

Rozwijając ciut powyższe streszczenie, przywołam tutaj Walentego Szwajcera, który na szczęście był na miejscu, gdy osada zaczęła wyłaniać się spod wody. Miejscowi nie bardzo doceniali znalezisko, chyba, że w formie zarobku na co ładniejszych zabytkach. Nauczyciel nie widząc wsparcia w lokalnych władzach, uderzył do Poznania, prosto do profesora Józefa Kostrzewskiego, który był świetnym archeologiem, a patrząc całościowo, wręcz geniuszem na wielu płaszczyznach.

Biskupin - wykopaliska - dokumentacja fotograficzna

Ten naprawdę ogarnięty facet od początku podszedł do tematu z głową i otwartością. Czuł, że biskupińska perełka spadła mu z nieba i jest potężnym znaleziskiem, więc zadziałał najlepiej jak się dało. Zaprosił do współpracy innych naukowców z pokrewnych dziedzin, tworząc badania interdyscyplinarne. I zadziałało wspaniale!

Temat został nagłośniony jak należy. Ruszyły eksperymenty do których uruchamiano samoloty, balony, czy fotografie stereoskopowe. Nawet marynarka wojenna została zaangażowana i badała dno jeziora. Postawiono specjalne baraki w formie pracowni, bo na miejscu odnaleziono setki tysięcy(!) ruchomych zabytków!

No i oczywiście zabudowania, które zostały dokładnie odzwierciedlone, zgodnie z rzeczywistym układem osady, przez co teren półwyspu nazywamy rezerwatem archeologicznym.

Dzięki popularyzacji badań i doktorowi Zdzisławowi Rajewskiemu, miejsce to – jeszcze przed II wojną światową – odwiedziło kilkadziesiąt tysięcy turystów z całego świata. A i ważniejsze osobistości zaczęły chętnie przybywać do Biskupina, co ma miejsce właściwie do dzisiaj, bo nawet ja tam już byłam dwa razy. ;)

Biskupin - wrota bramy grodu - Osada łużycka

Gdy przyszła wojna, Niemcy od razu uznali, że to przecież wczesnogermańska kultura, więc jeszcze przez trzy lata trwały prace. Oczywiście na ich zasadach. Na szczęście część elementów udało się ukryć wcześniej w Poznaniu, ale wiadomo. Wojna, to wojna.

Gdy zapał Niemców minął, pojawił się temat zrównania z ziemią wykopalisk. Ówczesny dowódca [Sturmbannführer SS] Hans Schleif miał szczęśliwie duszę dobrego archeologa i padła decyzja zasypiania wszystkiego piachem. Pozornie okrutne, ale w efekcie, najlepsze rozwiązanie, by można było po wojnie wrócić do nieźle zachowanych elementów osady.
I wrócono! :)

Cudze chwalicie swego nie znacie

Nie każdy – niestety – miał okazję pojechać ze szkołą właśnie tam. Znam to. Moje Podkarpacie miało daleko i drogo, więc mogłam tylko podziwiać w książkach. Ale marzenie kiełkowało mi w głowie konsekwentnie i tylko wciąż było jakoś nie po drodze.

Jednak kiedy postanowiliśmy wyruszyć z Romkiem w podróż dookoła świata, nie było już to tamto. Uznaliśmy, że nie będziemy zachwycać się światem, dopóki nie poznamy naszych polskich perełek i regionów, których wcześniej się nie udało. A zatem wyruszyliśmy latem w podróż dookoła Polski, gdzie Biskupin był żelaznym punktem na mapie celów.

Biskupin - plan osady | Gród łużycki

Dlatego dziś nikt nam nie zarzuci, że swojego nie znamy, a tym bardziej nie chwalimy. Ba! Powiem więcej! Im dłużej podróżujemy po świecie, tym bardziej i częściej doceniamy nasz cudowny kraj nad Wisłą. I nie wyobrażam sobie mieszkać w żadnym innym miejscu na ziemi! ♥

Zmierzam do tego, że teraz jest trochę moda na podróżowanie po całym globie. I okej, można – to czemu nie?! Ale jeśli znasz już niemal wszystkie plaże na Kubie i zabytki we Włoszech, to może warto pomyśleć nad naszymi regionalnymi cudami? ;) Z całego serducha – polecam!

Rezerwat archeologiczny w Biskupinie

Trochę się zmieniło odkąd byłam poprzednim razem, ale na lepsze! Zacznijmy od mapy (o rany, jak ja kocham mapy!).

Biskupin - rezerwat widziany z góry

To, co jest chyba najfajniejsze w tym miejscu, to ten moment, gdy zostawiasz za plecami parking, przechodzisz przez główną bramę i nagle – czas się zatrzymuje. Wiem, brzmi tendencyjnie. Ale to nie ze względu na historyczne zabudowania, bo ich jeszcze nie widać na początku. Od pierwszych kroków obcujesz z przyrodą, niecodziennym klimatem i historią. Tu nie wjeżdża już żaden współczesny pojazd (nawet rower zostawiasz przed wejściem) i zaczynasz czuć jakąś taką pozytywną i tajemniczą zarazem energię tego miejsca!

Dla mnie to cała jego magia. Niewytłumaczalne, ale wspaniałe. Gorąco polecam dać się pochłonąć temu klimatowi!

Osada łużycka | VIII-VII w p.n.e.

Chaty w Biskupinie - gród łużycki

To od niej wszystko się zaczęło. A przynajmniej w XX wieku, bo jeśli chodzi o półwysep, to jednak gościł całe rody dużo wcześniej. Ale do tego wrócimy.

Drewniane pale tej osady obronnej znudziły się tkwieniem w ukryciu. Korzystając więc z opadającego poziomu wody, wyjrzały na światło dzienne, ku zdziwieniu niejednych oczu. Domy to, czy inne zagrody? Trudno było powiedzieć na samym początku, jednak wprawne oko poznańskiego archeologa dostrzegło perłę w… drewnie. ;)

Wnikliwe badania odsłoniły znakomitą osadę. Trzynaście rzędów łączonych chat, dobrze przemyślanych pod względem układu słońca oraz świetnej organizacji wewnątrz każdej z nich. Było miejsce na ognisko, do spania, przechowywania żywności oraz pracy. Nawet zwierzęta miały tam swój kąt! Dlatego już kwestię zapachów pozostawiam wyobraźni. Choć podobno do tego łatwo się przyzwyczaić. Zatem pomińmy ten aspekt porozumiewawczym uśmiechem i przejdźmy dalej.

Ale głowy ci ludzie mieli zdecydowanie na karku. Dzisiejszy półwysep (który wtedy był prawdopodobnie wyspą) miał świetną naturalną ochronę od zewnątrz, co wzmacniał jeszcze falochron z zaostrzonych bali, ustawionych pod kątem. Natomiast jedyną opcją dostania się do środka, była warowna brama.

Życie toczyło się zgodnie z okolicznościami przyrody, a zaradność godna podziwu, rozwijała rzemiosła i zapewne kulinarne doznania. Ryb i zwierzyny przy okolicznych lasach prawdopodobnie nie brakowało, a do tego hodowano bydło. Zioła i rośliny natura dostarczała od zawsze, a że rodziny liczne, to i rąk do pracy było wystarczająco dużo. Wprawdzie pod pola uprawne wypalano i wycinano lasy, jednak dla mąki, rzepy, czy lnu trzeba było coś poświęcić. Zwłaszcza, że ludność kultury łużyckiej słynęła z rolnictwa, co potwierdzają też liczne znaleziska na terenach półwyspu.

Kwitło tkactwo, garncarstwo oraz wczesne formy kowalstwa, charakterystyczne dla epoki brązu. Sądząc więc po znaleziskach i umiejętnościach architektonicznych mieszkańców okolic dzisiejszego Biskupina, nie byli to ludzie leniwi i idący na łatwiznę. Nigdy się nie dowiemy, co by było, gdyby dostali do ręki smartfony, a do chat telewizory, więc możemy zaryzykować, że byli tak pracowici jak my dziś. Poniekąd.

Choć naszymi przodkami tak naprawdę, to nie byli…

Coś, co jednak wiemy, to że musieli opuścić swoje udomowione tereny. Bo woda, to życie z jednej strony, a z drugiej, to jednak bezwzględny żywioł. Który panoszy się na Ziemi jak mu się podoba i miewa mniejsze sentymenty niż ludzie. Więc, gdy zaczęła się podnosić, bezpieczny półwysep stracił swoją przytulność i nie pozostawił osadnikom wyboru. Prawdopodobnie. Butelka z listem od ostatnich mieszkańców nadal nie została odnaleziona, więc pożegnanie z tymi terenami postawiają nutkę tajemnicy.

Dziś za to można zobaczyć dwa zrekonstruowane rzędy chat, bramę, fragmenty obronne i nawet się po nich przespacerować! Wręcz należy zajrzeć do wewnątrz, by poczuć przez chwilę klimat wnętrza, zapach słomy i drewna. Usłyszeć odgłos kroków po belkach, czy ugnieść ciepłą glinę w dłoniach. Zapatrzeć w zdjęcia z wykopalisk, obrotowe drzwi, lub naszyjniki z kości.

Ulepiłam tam własne naczynie (z przykrywką!), zakupiłam kolczyki z fragmentami drewna, które odpowiadało moim potrzebom i dyskutowałam zawzięcie z osobami opiekującymi się poszczególnymi izbami. Wpatrywałam w czarno-białe fotografie w jednej z chat, wyobrażając sobie, co czuli Polacy, którzy mieli zaszczyt pracować nad tak ważnym znaleziskiem! A po wizycie u krzemieniarza, do dziś mam przed oczami piękny nóż z rzeźbionym trzonkiem, którego pojęcia nie mam dlaczego w końcu nie kupiłam…

Cudowne jest to, że pracują tam ludzie z pasją w oczach i z pasji tak generalnie. Wystarczy zacząć interesować się tematem, zadać pytanie i można… wyjść stamtąd trzy godziny później niż się planowało!
Bo rozmowy i spotkania, to najlepsze, co spotyka nas w podróży. Prawda? :)

Osada neolityczna | 4000 lat p.n.e.

To jest tak daleko wstecz, jak my teraz mamy do Chrystusa, a potem jeszcze dwa razy tyle! Bo cztery tysiące lat przed naszą erą! Potrafisz sobie to wyobrazić?? Oni już wtedy jedli bób! :D Ciekawe, czy obierali ze skórki, czy jednak szkoda było marnować jakiekolwiek pożywienie…

Kiedy byłam w Biskupinie osiem lat wcześniej, nie było jeszcze tej osady. Z tym większym zaciekawieniem oglądałam nowe obiekty, dużo starszych śladów życia, niż tych opisanych powyżej. Pierwszy raz widziałam taką trapezową, długą chatę i wciąż myśli krążyły mi wokół pytania: dlaczego akurat tutaj? Jedna mała okolica, a ślady osadnictwa z tak różnych okresów. Bo były i starsze! Nieopodal mezolit. No błagam, potrafisz to sobie poukładać? Ja uwielbiam wszystko co historyczne, ale jak coś sięga dalej niż średniowiecza, to wpadam w mieszaninę konsternacji, otępienia i jakiegoś takiego potężnego respektu.

Skupiając się jeszcze chwilę na epoce wczesnych rolników, czyli neolicie, to w tym miejscu nawet wybiło źródełko krynicznej wody! Kopał sobie taki pradawny człowiek glinę, bo mu się garnków zachciało, a tu nagle bach – i bije sobie źródełko przez kolejne sześć tysięcy lat. I do dziś patrzysz, jak płynie do jeziora, szumiąc przy tym przyjaźnie. Jedno kopnięcie za głęboko i taka historyczno-przyrodnicza chwila.
Czyż to nie magia?

Powiesz, że przyroda. I słusznie. Ale dla mnie, to czasem bardzo cienka granica.

Biskupin i zwiedzanie osady neolitycznej

Kapitalną sprawą w rezerwacie jest obszar z polami uprawnymi. Skoro osada pierwszych rolników, to czemu nie zasadzić roślin, które mają swoje historyczne uzasadnienie? Nie uprawiać zgodnie z założeniami tego miejsca i nie zajadać, przy ważniejszych wydarzeniach w rezerwacie?

Biskupin - uprawa historyczna - epoka pierwszych rolników

Dla mnie to wspaniały pomysł. Zajadałabym, aż by się uszy trzęsły!

Wioska wczesnopiastowska | VIII-XI w

Była już epoka brązu, neolitu, wspomniałam o mezolicie, czas na średniowiecze! Najbliższe nam, choć wciąż tak odległe.

Wioska wczesnopiastowska w Biskupinie

Tego punktu na mapie atrakcji również nie było w 2012 roku, gdy byłam z Romkiem po raz pierwszy. Wspaniale jest patrzeć i porównywać, jak to miejsce się rozwija. Krótki spacer alejkami z drzew, przenosi nas za każdym razem o setki lub tysiące lat po osi czasu. To o niebo przyjemniejsze, niż przerzucanie kanałów telewizyjnych, nawet za pomocą pilota ze sprawną baterią. I dla zdrowia lepsze. I oczu. Kurczę, no pod każdym względem! Czy Ty wiesz jak tam pachnie??

Naturą!

Kwitnącą, ściętą, suszoną i dojrzałą. Wilgoć z jeziora dodaje blasku i koloru, a co pewien czas wszystko wzbogacone jest muzyką. Tu też spotkasz ludzi z pasją, którzy ręcznie wykonają instrument, wisiorek, czy inną pamiątkę, którą możesz zabrać ze sobą do domu.

I na zawsze zapamiętam króliki! Zwiedzają na gapę każdego dnia, ale wydają się być czujnymi obserwatorami. Zaglądają z nami do chat, przyglądają się piecom, drewnianym narzędziom rolniczym i słuchają muzyki. Tej instrumentalnej i tej od natury. Gadatliwe nie są, ale może to dobrze. W końcu jest jeszcze sporo do zobaczenia, a rezerwat całą dobę czynny nie jest. Niestety.

Wioska ma inny układ, niż wcześniejsze osady, bo jest to owalny plac, otoczony niewielkimi chatami. Wewnątrz nich widać znów elementy życia i pracy ówczesnych mieszkańców, więc warto zaglądać, gdzie tylko otwarte. Ten niewielki niegdyś gród usługowo-rzemieślniczy, udało się zrekonstruować na podstawie kamiennych palenisk znajdujących się w poszczególnych domostwach.

Co ważne – wioska jest elementem Szlaku Piastowskiego, czyli jednego z doskonałych pomysłów na zwiedzanie tej części Polski.

Muzyk i artysta w biskupińskiej wiosce średniowiecznej

Muzeum Archeologiczne w Biskupinie

W takim miejscu nie mogło oczywiście zabraknąć pawilonu muzealnego, który odkrywa przed nami odnalezione skarby. Mowa o tych bardziej przenośnych i niekoniecznie drewnianych. Stoją w pięknie oświetlonych gablotach i prezentują swe wdzięki, pomimo sędziwego wieku. Tu nawet, co starsze, to robią lepsze wrażenie! ha! Można i tak – przekornie.

Warto też podkreślić super fajne podejście do najmłodszych odwiedzających. Od czasu do czasu trafią na miejsca, gdzie na niskich stolikach znajdują się eksponaty, które można dotknąć, czy powąchać! Na innych z kolei, wykazać się kreatywnością, w duecie z kolorowymi kredkami, i zaprezentować autorskie pomysły na zdobienie historycznych naczyń. Jestem niemal przekonana, że dorosłych też nikt nie wygoni, gdy dobierze się do kredek.

Stoi tam też potężna fotografia, w którą wpatrywałam się bardzo długo. Kilka razy! Ma moc hipnotyzowania, serio. Dziś dla nas już samo zdjęcie jest fenomenem historycznym. A ten fenomen, dodatkowo, pokazuje nam jeszcze większy – sprzed tysięcy lat! No po prostu buty same spadają z nóg!!

Biskupin - muzealne zdjęcie wykopalisk

Inne elementy rezerwatu w Biskupinie

Spokojnie można tam spędzić cały dzień. Ja akurat musiałam trzy, by zdążyć nacieszyć się tym wszystkim! I wrócę. Nie raz.

No bo popatrz, co jeszcze jest na terenie rezerwatu:

  • Obozowisko łowców i zbieraczy (czyli z okresu mezolitu o którym pisałam wcześniej) – sprzed około 10 tysięcy lat(!!!) /tu już nawet ciężko odległościami od narodzin Chrystusa operować, bo w głowie się ledwie mieści…
  • Zwierzyniec – skoro na tych terenach hodowano zwierzaki, to i dziś można spotkać podobne, bo zbliżone do ras pierwotnych. Żyją więc sobie w rozległych zagrodach, w jednym z najbardziej klimatycznych miejsc w kraju: wielkie woły, konie, owce, czy kozy /dla najmłodszych – rewelacja!
  • Chata pałucka – obiekt etnograficzny będący pięknym eksponatem pałuckiego budownictwa; przeniesiona z pobliskiego Biskupina, stoi dumnie odkąd wpisana jest do rejestru zabytków i pozwala się oglądać :)
  • Groby skrzynkowe – rekonstrukcje dwóch grobów o bardzo charakterystycznej budowie, z okresu około V wieku p.n.e.
  • Zagroda Wisza czyli scenografia do filmu Stara Baśń. Kiedy słońce było bogiem – młodzi pewnie nie znają, ale ci-wciąż-młodzi na pewno! I według mnie fajnie sobie poprzypominać kadry z filmu i wyobrazić, jak wyglądało kręcenie filmu na tych pięknych terenach. Dla samych aktorów to musiała być fantastyczna przygoda!
Biskupin- Zagroda Wisza - Stara Baśń film

Biskupin – atrakcje towarzyszące

No dobrze, historia, historią, ale sama okolica przyrodniczo zachwyca! Przede wszystkim Jezioro Biskupińskie jest piękne i zachęcające. Można przeżyć małą przygodę wypływając w rejs, albo przejechać obok niego kolejką z radośnie czerwoną lokomotywą. Zrobić zakupy historycznego rękodzieła, zjeść obiad , czy wypić pyszną kawę. Są nawet lody!
Czego chcieć więcej?

Przystań „Diabeł Wenecki” i Jezioro Biskupińskie

Jezioro mnie urzekło kompletnie. Włóczyłam się wzdłuż brzegu o różnych porach dnia, by obserwować zabawę słońca z taflą wody. Niesamowity spokój przyrody idealnie zgrywał się z tajemniczością pozostałości po osadnikach minionych epok.

Sprzyja to emocjonalnemu odpoczynkowi, refleksji i regeneracji. Ładuje baterie. To miejsce ma bardzo dobrą energię. Utwierdzało mnie to w przekonaniu, że żyli tu szczęśliwi ludzie.

Przystań Diabeł Wenecki - Biskupin

Wprawdzie dzisiejszy rejs po jeziorze odbywa się na nieco nowocześniejszej łodzi, niż tradycyjna dłubanka odnaleziona podczas wykopalisk, ale może to i lepiej? Cały spokój i sielankowość miejsca prysnąłby jak bańka mydlana, gdybyśmy w takiej łódce z pnia drzewa przekoziołkowali na wodzie, zostawiając aparat lub smartfona na dnie jeziora. Dla kolejnych archeologów z przyszłości?…;)

Zakupy rękodzieła

W świecie tandety i plastiku tworzonego nie-wiadomo-gdzie przez nie-wiadomo-kogo fajnie jest zobaczyć na własne oczy coś autentycznego. Podczas pracy, lub chwilę po jej zakończeniu. Porozmawiać z wytwórcą, lub poprosić o wygrawerowanie imienia na upominku dla bliskiej osoby.

Tutaj nawet magnesy na lodówkę są z naturalnych materiałów i ręcznie wykonane! No powiedz, czy nie jest fajnie zabrać wspomnienia z takiego zwiedzania, zaklęte w małym przedmiocie z duszą?

Rękodzieło i zakupy w Biskupinie

A ciasto domowej roboty, naprzeciw pawilonu muzealnego, zapamiętasz tak dobrze jak ja! Mam nadzieję, że zawsze takie będzie.

Żnińska kolej wąskotorowa

To jest atrakcja wprawdzie spoza rezerwatu, ale mocno o niego zahacza, więc trudno nie wspomnieć. Przystanek jest bezpośrednio przy bramie wejściowej na teren półwyspu, a potem tory przez pewien czas prowadzą ją wzdłuż jeziora, z widokiem na najbardziej rozpoznawalną część – osadę obronną z charakterystyczną bramą. No jak tu nie pokusić się o takie widowiskowe śmiganie za czerwona lokomotywą?

Kolej wąskotorowa - stacja Biskupin

Jest to wprost idealna opcja na bardziej rozbudowane zwiedzanie tego regionu. Trasa całościowa wygląda zacnie, bo odwiedzamy: Żnin, Wenecję, Biskupin i Gąsawę. A dokładny rozkład jazdy zobacz już na stronie poświęconej kolejce.
Psst! Wiesz, że w Polsce też mamy Wenecję? ;)

Ja to mam w sobie jeszcze wciąż sporo z dziecka, bo za każdym razem, gdy chcę napisać, że to znakomita atrakcja dla dzieci, to od razu myślę: pf, dla dzieci… dla mnie też jest mega!

Wydarzenia w Biskupinie

Ogólnie w sezonie dzieje się sporo. Ja dwa razy byłam latem, ale poza weekendami. Warto więc sprawdzać wcześniej terminy, jeśli się chce (lub nie) zwiedzać podczas imprezy. Zajrzyj w tym celu na stronę rezerwatu, na której znajdziesz najwięcej bieżących i istotnych informacji.

Poza festynami, też można trafić na strzelanie z łuku, czy możliwość ulepienia naczynia, więc nudy nie ma nigdy. Ale jednak co duże wydarzenie, to wydarzenie. Więcej, pełniej, radośniej!

Festyn archeologiczny w Biskupinie, strzelanie z łuku

To, co wiem na pewno, to że co roku odbywają się następujące imprezy:

  • Majówkawiosna archeologiczna w długi weekend majowy
  • Podróże w czasie – cykl wakacyjnych wydarzeń
  • Festyn archeologiczny – wrześniowe, największe wydarzenie w roku

Akurat rok 2020 (ze względu na koronawirusowe problemy) może zaburzać wszelkie tradycyjne festyny, ale warto być czujnym i upewniać się na bieżąco tutaj.

Cennik

Na ten moment – maj 2020 – obowiązują ceny promocyjne biletów wejściowych, czyli:

  • 15 PLN (normalne)
  • 8 PLN (ulgowe)
  • 10 PLN (opcjonalny rejs statkiem)

Jednak piszę to jedynie orientacyjnie, bo to są kwestie zmienne (i aktualizowane na stronie muzeum)

Noclegi w Biskupinie – Dom Muzealnika

Świetne miejsce do zatrzymania się na noc*, lub nawet więcej nocy. W bezpośrednim sąsiedztwie osady daje dodatkową możliwość obcowania z klimatem rezerwatu przez pełną dobę. Pokoje przestronne, czyściutkie i z łazienkami. Ja byłam zachwycona i mój rower również! Zgodnie stwierdzamy, że nie ma w okolicy lepszego miejsca do kimania, niż Dom Muzealnika przy Muzeum Archeologicznym w Biskupinie. :)

*Aktualnie za pokój dwuosobowy opłata jest 150 PLN. Jedynka za 100 PLN. Pełen cennik na stronie biskupin.pl

„Dwa zdania” podsumowania

Jeżeli wszystko to, co napisałam powyżej, nie przekonało Cię do tego, że warto odwiedzić Półwysep Biskupiński, to…. rzucam pisanie!

A tak serio, to pamiętaj, że żadne słowa nigdy nie oddadzą klimatu miejsca. Bardzo się starałam, ale głównie po to, by przekonać Cię do podróży. Ten pomnik historii, to powód do dumy z jednej strony, a z drugiej niesamowita możliwość doświadczenia czegoś niecodziennego. Pod naszym, polskim nosem.

To miejsce tworzą zabytki, natura, ale i ludzie – pełni pasji, otwartości oraz uśmiechu.
I wiedzy!

Spakuj się i jedź znaleźć coś dla siebie, bo jest w czym wybierać. ♥

Postaram się niedługo opisać całą swoją trasę rowerową, której Biskupin był [najważniejszą, ale jednak] częścią. Dam znać!
Zaglądaj tutaj, lub po prostu zapisz się na listy z podróży ode mnie :)
8 komentarzy
1

Powiązane wpisy

Napisz co myślisz!

8 komentarzy

Karol 1 czerwca 2020 - 11:13

Ehh, pamiętam te wycieczki w podstawówce. Zderzenie z zupełnie innym światem. Pamiętam, że trudno było sobie wyobrazić, życie w takich realiach kilkuletniemu dzieciakowi. Dziś jest inaczej :)

Reply
Ewa 20 czerwca 2020 - 20:02

O, czyli należysz do grona tych szczęściarzy, którzy już w podstawówce mieli okazję poznać to miejsce, nie tylko z książek. ;) Choć muszę się z Tobą zgodzić, że na pewno dzieciak odbiera takie miejsce inaczej niż dorosły. Jednak, mimo wszystko, fajniej uczyć się mogąc coś dotknąć i poczuć, niż tylko czytać o tym i wkuwać na pamięć :) zazdro! ^^

Reply
Barbara 1 czerwca 2020 - 22:52

Ten wpis zachęca, żeby się tam wybrać. Może się zorganizuję w wakacje i pojadę. Jednak wydaje mi się, że kiedyś w dzieciństwie tam byłam.

Reply
Ewa 20 czerwca 2020 - 20:05

Nawet jeśli byłaś Barbara, to zapewniam Cię, że teraz jest zupełnie inaczej! Ja widziałam ogromną różnicę ostatnio i siedem lat wcześniej, a podobno i teraz rezerwat jest bardzo zmieniany. Także – jeśli tylko masz okazję – nawet się nie wahaj! :))

Reply
basia 15 lipca 2020 - 08:31

Fantastyczne miejsce. Byłam tam w młodości na szkolnej wycieczce. Super zdjęcia!

Reply
Ewa 5 sierpnia 2020 - 16:27

Bardzo dziękuję :) faktycznie miejsce jest niezwykłe! A skoro wycieczka była szkolna, to polecam powtórzyć^^ na pewno spoooro się zmieniło, a i własne tempo zwiedzania ma masę zalet.

Reply
Redakcja WakacyjnaPolisa 4 października 2020 - 11:35

Dobrze, że powstają takie wpisy z malowniczymi miejscowościami w Polsce, jest tego naprawdę sporo, a wiele osób nie zdaje sobie z tego sprawy, szukając innych destynacji na granicą. Nasz kraj ma wiele do zaoferowania, więc warto go odkrywać.

Reply
Ewa 6 października 2020 - 12:03

To prawda :) pozdrawiam!

Reply

Ta strona korzysta z ciasteczek (cookies), dzięki którym może działać lepiej. Zamknij, akceptuję Zapoznaj się z polityką prywatności i plików cookies.