Wyprawy rowerowe z sakwami - kilkudniowe wycieczki rowerowe - poradnik rowerowy

Wyprawy rowerowe z sakwami | poradnik dla początkujących

autor Ewa
20 komentarzy

Podczas każdej wyprawy rowerowej chodził mi ten post po głowie. Chciałam pokazać co jest istotne, co trochę mniej, a co niemal ratowało mi życie. Gdzieś w trasie. Z dala od domu. Niektóre elementy pokochałam, inne zaakceptowałam, ale najważniejsze jest to, że przekonałam sama siebie, jak niewiele potrzeba, by wystartować po raz pierwszy. Jeśli więc masz ochotę spróbować – świetnie! Jesteś w bardzo dobrym miejscu, by przekonać się do wyprawy rowerowej z sakwami na dłużej, niż jeden dzień. 

Osobiście jestem dość specyficzną postacią, bo choć w decyzjach bywam spontaniczna, nieźle radzę sobie w życiowym i podróżniczym chaosie, to jednak w pracy jestem nudno-pedantyczna. Lubię ład, porządek, tabelki… a szczególnie zakreślacze i kolorowe karteczki! :D I dzięki właśnie tym elementom, podzieliłam sobie rowerowe przygotowania na trzy podstawowe części: rower, rowerzyst[k]ę i bagaż.

Ma to sens, prawda? Każdy z elementów jest ważny i bez nich kilkudniowy wypad nie przejdzie. Ale to w komplecie tworzą zestaw idealny, odpowiedzialny za udaną wyprawę. Dlatego czytaj, kompletuj i ruszaj przed siebie!

Wyprawy rowerowe z sakwami - poradnik dla początkujących | wycieczki rowerowe po Polsce

Wyprawa rowerowa – część I – ROWERZYST[K]A

Tutaj – a jakże! – nastąpią kolejne podziały, żeby wszystko fajnie uszeregować, zamiast prezentować zawiłą plątaninę myśli, które nawet teraz kotłują mi się w głowie. A mianowicie ↓

1/3  kondycja

Zaczynam od niej, bo jest to coś, co najczęściej demotywuje. Już z założenia. Większość osób myśli, że bez nie wiadomo jakiej kondycji, nie ma co gdziekolwiek się wybierać i nie da rady. Jasne, że kondycja się przydaje! Ale wszystko zależy od Ciebie. Zaplanuj sobie wyprawę na miarę własnych możliwości. Nie masz doświadczenia, ani aktywność ruchowa nie jest Twoją najmocniejszą stroną? Nie jedź w Alpy, ani nawet w Pieniny i nie zakładaj, że zrobisz po 100 kilometrów dziennie. Po co? Zrób coś dla siebie, a nie dla szpanu, rekordu, czy zasuwania na czas, bez opcji podziwiania otoczenia. Znajdź płaski teren, załóż sobie 40 km na dzień i niech to podróż będzie dla Ciebie przygodą, a nie sam cel!

ALE nie mówię też, żeby nic a nic nie przygotowywać się przed taką trasą. Moim zdaniem, przynajmniej na dwa tygodnie przed planowanym wypadem, zacznij jeździć choć godzinkę dziennie. Do pracy, do sklepu, parku, kawiarni… gdziekolwiek. Przyzwyczaj pośladki do siodełka, szyję do wygięcia nagle w górę (nie jak na co dzień – w dół do smartfona) i kolana do ciągłej pracy. Fajnie, jeśli uda Ci się poćwiczyć i wzmocnić mięśnie, ale jeśli założysz sobie płaski teren i krótkie dystanse, to i bez tego dasz radę.

Reasumując, kondycja bardzo pomaga, ale niech jej brak Cię nie demotywuje. Zrób co możesz, by ją poprawić, albo nie szalej, ale daj się ponieść przygodzie!

2/3  nastawienie

Zakładam, że skoro czytasz ten post, to znaczy, że masz ochotę – albo nawet już plan! – by wyruszyć w taką trasę. I bardzo dobrze. Chciałam tylko zwrócić uwagę na dwie kwestie, które zobrazuję, jako serce i rozum.  Ja zawsze pierwszeństwo daję sercu i pozwalam mu nieco poszaleć, ale jednak pod opieką rozumu, który wkracza dopiero w momencie, gdy serducho zaczyna przeginać. ;)

Czyli – jeśli czujesz, że to twoje marzenie – zrób to! Uwierz w siebie, a zobaczysz, jak samą/-ego siebie potrafisz zaskoczyć i ile własnych granic przekroczyć. A endorfinom pozwoli to odstawić taki taniec szaleństwa, że nawet rozum się schowa!

Ale(!) jeśli czujesz, że coś jest nie tak, bolą Cię kolana, głowa, czy zapada noc, a Ty masz jeszcze 25 kilometrów do przejechania – odpuść. Serio. Zwolnij, zatrzymaj się, napij wody i poszukaj noclegu na miejscu. Ewentualnie zadzwoń po kogoś bliskiego. Bo uważam, że jak przekraczanie granic własnej psychiki jest super, to jednak nie tych zdrowotnych. To jest coś, z czym się nie dyskutuje. Organizm mamy jeden na całe życie i on – w przeciwieństwie do umysłu – naprawdę ma swoje granice. Zwłaszcza, gdy jesteśmy z kondycją na bakier. Ale nie tylko wtedy. Ból (nie mówię o zakwasach:p, te będą na pewno) coś oznacza i tego się słuchamy. Tak uważam i kropka.

3/3  organizacja czasu i noclegów

Najlepiej zawsze uczymy się na własnych błędach, wiem. Ale spróbuj nauczyć się na moich, bo budzenie się z „ręką w nocniku” nie jest fajne. Ja przy pierwszej wyprawie (tej najbardziej spontanicznej) przeliczałam swoje możliwości co chwila. To, że Google pokazuje Ci dwie godziny na jakiś odcinek drogi, to nie jest najlepszy wyznacznik. Tam jest policzona średnia prędkość rowerzysty bez obciążenia! Który nie podziwia i fotografuje, czy rozmawia z ludźmi, tylko po gładkim asfalcie zasuwa do przodu, bez rozglądania się na boki.

Poza tym, posiłki (nie wiesz ile będziesz czekać na podanie obiadu), ewentualne poprawki przy rowerze, napotkana grupa rowerzystów, z którymi przegadasz godzinę nie wiedząc kiedy… wiele opcji trzeba wziąć pod uwagę. Jeśli do tego nie znasz swoich możliwości, na pierwszy i drugi dzień przeznacz sobie mniej kilometrów i obserwuj, czy to dla Ciebie mało, czy dużo. 

Ja – niestety – dwa razy jechałam nocą przez las, uparcie na nocleg. Zbyt optymistycznie założyłam sobie, że dojadę, ale trasa była tak ciekawa, że tu zdjęcia, tu przystanki, tam kawa… i nagle – buch – ciemno. Dwa razy z duszą na ramieniu pedałowałam sama przez ciemny las i oba te razy padło mi światło przednie przy rowerze…… nie polecam! :P Innym razem, nie chcąc już wpakować się w kolejny las nocą (na szutrowej drodze i przy ogromnym zmęczeniu), liczyłam na cud, szukając noclegu w mijanej wiosce na Podlasiu. Nigdy nie zapomnę tamtej sytuacji, gdy pukałam ludziom do domów i nikt mi nie otwierał i tylko psy złowrogo szczekały…  Żadna gotówka wtedy nie pomaga, gdy nie ma jej komu zaproponować.

las nocą - wyprawa rowerowa z sakwami - noclegi dla rowerzystów

No chyba, że lubisz nocny klimat lasów, to… baw się dobrze! ;)

Reasumując, jeśli nie znasz swoich możliwości w dalekich trasach i z obciążeniem roweru – dwa-trzy pierwsze noclegi znajduj sobie na niedalekich dystansach. Logiczne, prawda? A oto kilka dodatkowych i istotnych rad dla Ciebie ↓

noclegi dla rowerzysty w Polsce:

  • szukaj ich wcześniej, bo tak z ulicy nie jest łatwo znaleźć nocleg (zwłaszcza jednej osobie i to w porach wieczornych)
  • jeśli nie chcesz planować dużo do przodu, to ja nauczyłam się w okolicach obiadu (podczas czekania na posiłek) patrzeć na mapę i w zależności od pory i poziomu zmęczenia, dzwonić do miejscowości, która wydaje się w sensownym dystansie ode mnie
  • w Polsce wielu opcji noclegowych nie ma jeszcze w internecie i warto dzwonić do gminnych ośrodków i pytać, czy wiedzą, kto może przenocować rowerzyst[k]ę przez jedną noc
  • dzwoniąc bezpośrednio do kogoś znalezionego w internecie – w większości sytuacji będą spławiać przy jednej nocy, ale wtedy zanim ktoś odłoży słuchawkę – zadaj dwa super ważne pytania:
    • czy mając swój śpiwór i poduszkę, nie skuszą się jednak przyjąć Cię wieczorną porą i po umyciu oraz przespaniu się, rano od razu się zmywasz (ponoć „pranie pościeli” się ludziom nie opłaca przy pojedynczym noclegu……:/)
    • czy mogą skierować Cię do kogoś, kto ma opcję takiego przenocowania w okolicy – jakiś sąsiad, znajomy, ciotka pod lasem ;)
  • oczywiście, jeśli masz swój namiot (ja nie podróżuję z namiotem w swoich jednoosobowych wyprawach; jeszcze nie!), to odpada Ci połowa problemów; albo śpisz na dziko (w Polsce nie do końca legalne, ale praktykowane), albo do ogródka chętniej przyjmują gospodarze kogoś z namiotem, byle tylko do łazienki mieć dostęp ;)

Wyprawa rowerowa – część II – ROWER

Skoro już ogarnęliśmy przygotowanie kondycyjne, mentalne oraz noclegowo-organizacyjne, czas na kluczowego towarzysza podróży! A zatem, po kolei ↓

1/3  test sprawności roweru/przyjaciela 

Nie mylić ze sprzętem! Na wyprawę zabiera się przyjaciela, towarzysza, pomocnika, a nie sprzęt! Osobiście wychodzę z założenia, że przedmioty też mają duszę i nie radzę z tym dyskutować. ;) Takie mam podejście od zawsze i ono owocuje. Mój rower ma nawet imię! A zatem, co sprawdzamy:

  • hamulce
  • oświetlenie (jeśli masz na baterie, zawsze zapakuj dodatkowe kilka sztuk!!)
  • ciśnienie w oponach (ja chętnie zawsze pompuję rower na stacjach benzynowych)
  • luzy (pedały, stery, kaseta/wolnobieg) – ale spokojnie, jeśli nie znasz się na tym za dobrze, na pewno masz jakiegoś brata, kuzyna, męża, sąsiada [-kę]… lub możesz też udać się do dowolnego serwisu, gdzie ktoś to za Ciebie zrobi; a poza tym… od czego dziś mamy youtube? ;)
  • jeśli mamy amortyzatory powietrzne, warto sprawdzić w nich ciśnienie (stosujemy się do wytycznych producenta) – w razie potrzeby, znów szukamy kogoś, kto się na tym lepiej zna ;)
  • czyścimy kasetę, łańcuch, tarcze mechanizmu korbowego
  • smarujemy łańcuch (nie przesadzamy z ilością smaru i zabieramy go ze sobą w drogę)

Jeśli cokolwiek z powyższych elementów Cię przeraża, to nie daj się zwieść! Wystarczy kawałek przejechać i poczujesz luzy, czy usłyszysz, że coś jest nie tak. W dzisiejszych czasach mamy ogrom możliwości – dobrych serwisów, sensownych materiałów, czy filmików, które pomagają na bieżąco. Dasz radę! Zobaczysz :)

sprzęt na wyprawy rowerowe z sakwami i wycieczki rowerowe po Polsce

Aha! Jeśli nie masz jeszcze roweru, czyli nie masz jak zrobić testu sprawności, to rada dla Ciebie:

kup sobie rower! :D

Zabawne? No pewnie trochę, ale gdy ja wybierałam się w pierwszą dłuższą trasę rowerową, to nie miałam. I faktycznie zaczęłam od zakupu. Na dwa tygodnie przed wyprawą… Można? Można! I było cuuudnie! ♥

2/3  dodatki do roweru:

  • błotniki
  • bagażnik (z opcją montowania sakw)
  • oświetlenie przednie i tylne
  • sakwy tylne /i od tego proponuję wystartować, nie zaczynać od 4 sztuk na pierwszą trasę – minimalizm na rowerze, to dobry nawyk ;)
  • torba na kierownicę (na pierwszej wyprawie rowerowej nie miałam, ale jak już się zdecydowałam, to pokochałam miłością bezgraniczną [i to dzięki Alicji z Los Wiaheros – dzięki Kochana! – warto było przekonywać ;)] – szybki i łatwy dostęp do aparatu, chusteczek, batonika, czy kremu z filtrem UV 
  • licznik (kilometrów, prędkości itp.)
  • bidon na wodę
  • na koniec nie tyle dodatek, co podstawa, ale warto przemyśleć dobre(!) siodełko ja od razu kupiłam z genialnym i uważam, że to połowa sukcesu w kwestii wytrzymywania całych dni na rowerze ;)

3/3  narzędzia i akcesoria rowerowe do zabrania na wyprawę:

  • podręczny zestaw narzędzi rowerowych:
    • klucze sześciokątne (tzw. imbusy) od 2 do 8 mm 
    • wkrętak krzyżakowy (np. do regulowania przerzutek)
    • klucz gwiazdkowy [Torx] (np. do przykręcenia tarcz do piasty)
    •  opcjonalnie: skuwacz łańcucha (na wypadek zerwania łańcucha) i klucze do szprych (gdyby poluzowały się szprychy) – ja nie miałam ze sobą, ale bywają polecane do zabrania
  • łyżki do opon
  • łatki do dętki i dętka zapasowa
  • pompka
  • smar do łańcucha
  • trytytki (genialne i mega przydatne!)
  • mocna taśma klejąca
  • nóż wielofunkcyjny
  • baterie (do oświetlenia roweru, jeśli jest na baterie)

Oczywiście ilość narzędzi warunkują tereny, w które się wybierasz. Jeśli po zaludnionych, to w ciągu dnia zawsze ktoś Ci pomoże, a kawałek można rower poprowadzić. Niemniej jednak, jeśli jedziesz w jakieś pustostany, lub zwyczajnie wolisz samodzielność :) to lepiej zapakuj powyższy zestaw do sakwy.

Wyprawa rowerowa – część III – BAGAŻ

Wyprawy rowerowe jak się zapakować w sakwy

1/5  odzież i obuwie

Nie jestem typem człowieka, który musi mieć wygląd rowerzysty wyprawowego i same firmowe loga. Oczywiście te geterki itd. na pewno są przemyślane do tego celu, ale nie musisz już od pierwszej wyprawy brać kredytu na dodatki, tylko najpierw sprawdź, czy u Ciebie załapie taka pasja. Przynajmniej takie jest moje zdanie. Uważaj tylko, żeby nie zakładać niewygodnej odzieży, z grubymi szwami (np. jeansów), by nic sobie nie obetrzeć i bardzo polecam materiały z dobrą wentylacją i szybkoschnące. Plus ciepłe ciuchy do sakwy! Z mniej oczywistych elementów (bo majtek i skarpetek wymieniać nie będę :P), zwróć uwagę, by zabrać:

  • kurtkę przeciwdeszczową (i przeciwwietrzną nie zaszkodzi przy okazji)
  • Buff, a najlepiej ze dwa – na szyje i na głowę (zobacz jak nosić chustę Buff)
  • spodnie i koszulki z szybkoschnących i oddychających materiałów
  • ja akurat bardzo sobie cenię spodnie z odpinanymi nogawkami (krótkie na dzień, a dopinam dłuższe wieczorami lub na terenach z komarami itp.)
  • rękawiczki
  • nieprzemakalne obuwie
  • obuwie na upały – ja lubię po prostu sportowe, dobrze dopasowane sandały (żadnych klapek!! :P chyba, że pod prysznic)

2/5  kosmetyczka

  • podstawowe osobiste kosmetyki (szczoteczka do zębów, mydło i tak dalej…)
  • wykałaczki do wydłubywania much z zębów :D – taaaaki żarcik! :))) a teraz już serio:
  • krem z filtrem UV
  • wilgotne chusteczki dla dzieci (by przetrzeć spoconą i brudną skórę przed nakładaniem nowej warstwy kremu z filtrem)
  • żel antybakteryjny  
  • niektórzy zabierają ze sobą też talk, więc opcjonalnie

3/5  apteczka

  • osobiste leki (jakieś swoje, bardziej, czy mniej awaryjne)
  • spirytus
  • plastry na obtarcia (grubsze)
  • bandaż elastyczny 
  • maść przeciwbólowa/przeciwzapalna
  • tabletki przeciwbólowe
  • witamina C-1000 (gdy zmokniesz i przemarzniesz)
  • ziołowe herbatki np. miętowa (bo zbyt ciężkim obiedzie bardzo się przydaje)
  • coś antyalergicznego (nawet jeśli wydaje Ci się, że nie masz alergii, warto mieć – łąki, lasy, obca pościel itd. (wapno też się przydaje)
  • coś z panthenolem na oprzenia słoneczne

4/5  dodatki

  • rękawiczki rowerowe ♥ /po kilku godzinach na szutrowej drodze docenisz i pokochasz!
  • powerbank!!!
  • okulary przeciwsłoneczne
  • ręcznik szybkoschnący
  • worki na śmieci (duże na deszcz i małe – na swoje odpady)
  • gumy z hakami (do mocowania bagażu)
  • zapalniczka
  • sznurek i agrafki
  • spork 
  • kubek i grzałka
  • latarka (podręczna lub czołówka)
  • śpiwór i karimata
  • gaz łzawiący (na bezpańskie psy i inne ewentualne dzikie stwory na drodze) – ja akurat dotąd nie miałam, ale ze dwa razy by się przydał i w tym roku zabiorę ze sobą, by czuć się po prostu pewniej
  • kask do przemyślenia – osobiście nie jeżdżę w kasku, ale to jest mój świadomy wybór i ryzyko, jednak zwykle jest zalecany, więc Ty sam/-a zdecyduj za siebie

5/5  zagrychy i napoje

  • batony energetyczne i/lub pożywne (np. ja uwielbiam baton Petarda – do dostania m.in. w sklepach L’Eclerc – kosztuje koło 8 zł, ale ma taki super skład, że spokojnie może zastąpić posiłek)
  • suszone owoce np. daktyle ♥, migdały i orzechy (oczywiście, jeśli nie jesteś uczulona/-y)
  • jakieś owsianki ekspresowe (do zalania wrzątkiem)
  • izotonik, ale to nie tyle zabieraj ze sobą, co kup sobie gdzieś po drodze od czasu do czasu 
  • ja lubię mieć ze sobą mały termos z gorącą herbatą, gdy są zimne dni; a przy ciepłych – na kawkę! :)
  • i na bieżąco pij duuużo wody! Nie wybieraj się nigdzie bez zapasu wody, bo czasem jak wylądujesz w pustostanach, to długo możesz nie znaleźć sklepu, czy opcji nalania sobie kranówki, a taki wysiłek bez wody to szaleństwo

wyprawy rowerowe - planowanie z mapą

Wyprawa rowerowa – planowanie trasy

Dodam jeszcze coś, o czym zaczęłam pisać przy noclegach. Planuj mądrze i nie przesadź na początku z tempem. Bo jak zmęczysz się za bardzo od razu, to skąd weźmiesz siłę na kolejne dni? Zakwasy i bolące pośladki Cię nie ominą, więc lepiej mieć jak najwięcej energii i sił, żeby każdego dnia cieszyć się podróżą.

Bardzo polecam również sprawdzanie wcześniej przewyższeń. Mapy Google dają radę pokazać całkiem nieźle zmiany wysokościowe na planowanej trasie. I to niech będzie jednym z głównych wyznaczników Twojego kilometrowego założenia na dzień jazdy. Do tego dodajemy pogodę i atrakcje na trasie. Bo wiadomo, że w ciepłym słoneczku, przez same pola zrobisz więcej dystansu, niż w: deszczu, cały czas pod górę, przez dwa duże miasta i – do tego – szlakiem architektury drewnianej! ;) 

No i nie zakładaj sobie na siłę liczb. Popatrz jakie miejscowości masz na trasie i sprawdź, gdzie najłatwiej będzie przenocować. Znajdź alternatywę awaryjną jakieś 20 km wcześniej, gdyby jednak było Ci za ciężko. Pamiętaj, że robisz to dla siebie, nie dla Facebooka, czy lansu. Zwłaszcza, gdy jedziesz samej/-mu! Rozsądek w takiej podroży jednak bardzo się przydaje.

Ja wiem, że spontan fajniejszy – ja też go wolę!  Ale inaczej myślisz teraz, siedząc wygodnie przed kompem, a zupełnie (naprawdę zu-pe-łnie!) inaczej po 70 kilometrach jazdy cały dzień pod górę i pod wiatr! Ojjj, wiem co piszę…;)

Zabieraj ze sobą swoje śmieci – zawsze!

Zakładam, że nie muszę Ci o tym pisać, ale wolę podkreślić. Jedną z najbardziej frustrujących rzeczy podczas moich wypraw rowerowych, było patrzenie na śmieci pozostawiane wszędzie. Przy drodze, w lasach, na polach – gdzie nie spojrzy. Nie wiem skąd biorą się ludzie z tak niepoważnym podejściem do życia i świata, ale nie dołączaj do tego grona. Po każdym postoju, noclegu na dziko, wypitym izotoniku – zapakuj swoje odpady do sakwy i wyrzuć w miejscu do tego przeznaczonym

Dużo łatwiej cieszyć się przyrodą, której nie przykrywają śmieci. Na pewno sam/-a dobrze o tym wiesz. A jeśli szukasz sposobów, by na co dzień generować mniej odpadów – zajrzyj do posta o fajnych i lekkich eko gadżetach na podróż i nie tylko. 

Czy wyprawy rowerowe są dla kobiet? | Feminizm na kółkach

Tytuł trochę przewrotny, ale nie chodzi o wojowanie feminizmem. Bardziej o to, że jeśli jesteś dziewczyną i marzy Ci się taka wyprawa, to nie daj sobie wmówić, że nie dla kobiet takie samotne podróżowanie. Jeżeli masz w sobie na tyle chęci i siły, by to zrobić – zrób to! Kobieta na rowerze z sakwami budzi niesamowity respekt u napotykanych osób. Ludzie są bardziej otwarci, doradzają jak najlepiej w okolicy jechać, pytają, czy czegoś nie potrzebujesz, czy z czymś pomóc. Wciąż słyszysz słowa uznania i podziwu, a gdy tylko jest okazja, inni dopytują jak samemu takie coś się ogarnia. Inspirujesz!

Jakoś tak to działa, że facet nie zrobi takiego wrażenia, bo przecież jest silniejszy i na pewno sam potrafi skręcić i rozkręcić rower z zamkniętymi oczami, w 60 sekund! ;) Naturalnie, wszystko zależy od faceta, bo jeśli i on będzie otwarty dla spotykanych osób, uśmiechnie się, zagada, czy odpowie na pytania, to też usłyszy wiele ciepłych słów. 

Ale nie czarujmy się, gdy do wsi rower wtoczy kobieta, której urwał się łańcuch [puk puk w niemalowane!], to niemal każdy jej pomoże. Natomiast mężczyźnie większość ludzi wskaże jedynie jakiś warsztat w okolicy. No takie mamy realia i dyskusje niewiele tu zmienią. 

Czy jest bezpiecznie? W moim odczuciu tak. Oczywiście zawsze włączaj rozsądek i miej oczy dookoła głowy, ale zdecydowana większość ludzi tego świata jest dobra! A o złych jednostkach się mówi i stąd się biorą pytania i wątpliwości.

Także nie obawiaj się takiej podróży i szczerze polecam jeżdżenie w pojedynkę! Nie ma miejsca na kompromisty, czekanie jedno na drugie, czy dopasowywanie się z tempem. Z Romkiem oczywiście też super mi się podróżuje, ale kilkudniowe wyprawy rowerowe zostawiam sobie, jako mój czas odskoku od codzienności. Wyłączenia internetu, wyciszenia telefonu i poznawania nowych ludzi. Zostawania z myślami sam na sam. Z trudnościami i własnymi możliwościami. Ze słońcem, wiatrem i przyrodą. Cudowny czas! ♥ Polecam z całego serducha!!!

Wyprawy rowerowe też dla kobiet - go girl!

Każda motywacja do wyprawy jest dobra. Ja kiedyś wybrałam się z Gdańska pod Grunwald, by kibicować naszym!
Ale spokojnie, nie jechałam w tym stroju! ;)


Moja ostatnia wyprawa rowerowa była po klimatycznych Żuławach
i jeszcze nie wiem na 100wę, gdzie wybiorę się w tym roku.
A dokąd Ty chcesz się wybrać? Napisz w komentarzu!

 

20 komentarzy
0

Powiązane wpisy

Napisz co myślisz!

20 komentarzy

sekulada.com 22 maja 2019 - 09:00

O! Tego mi było trzeba, bo już od dłuższego czasu noszę się z myślą zakupu roweru. :) Widzę, że trzeba wszystko skrzętnie zaplanować, czyli to co lubię. Gorzej z wykonaniem, ale zobaczymy jak to się „potoczy”. DziękI! :)

Reply
Ewa 27 czerwca 2019 - 16:07

Super, że udało mi się wstrzelić w dobry czas! :)) Trzymam kciuki, bo kompletowanie nie jest trudne, a potem to już sama radość! ;)

Reply
Maciek 22 maja 2019 - 21:58

Co do ostatniego punktu, to na przekór wszelkim stereotypom polecam Nakręconą kręceniem. Dziewczyna przejeżdża setki kilometrów w różnych krajach i daję radę.

Reply
Ewa 27 czerwca 2019 - 16:09

I bardzo fajnie! Ja sama znam przynajmniej kilka rowerzystek zdobywających świat na dwóch kółkach. Moja ulubiona, to Ewcyna ♥ również polecam! :)

Reply
antekwpodrozy.pl 23 maja 2019 - 21:34

Przydatny wpis. Pamiętam jak raz wracałem rowerem przez pole w nocy. Mialem lekkiego stracha :)

Reply
Ewa 27 czerwca 2019 - 16:11

Dzięki, niech służy :) a te nasze strachy to nas jednak trochę wzmacniają, co? Tyle, że jakoś nie mam ochoty tego powtarzać! :D

Reply
Dee 23 maja 2019 - 22:29

Po dwudziestu latach niejeżdżenia wreszcie przeprosiliśmy się z rowerami i od końca kwietnia nadrabiamy zaległości. Narazie nie jest łatwo, bo tyłek boli, ale powolutku robimy coraz dłuższe dystanse. Podróż z sakwami szykuje nam się w sierpniu, więc ten twój artykuł spadł mi z nieba. Wszystko przeanalizuję i wezmę sobie poważnie do serca.

Reply
Ewa 27 czerwca 2019 - 16:12

Aaale fajnie! No to trzymam kciuki za przygotowania i powodzenie wyprawy! Rowery są ekstra! ♥

Reply
Magda 27 maja 2019 - 06:59

Moje wyprawy rowerowe zawsze uważałam za ambitne: dom > praca > dom :P Ale wychodziło po 30 km dziennie więc chyba całkiem spoko. Muszę kupić / przywieźć rower do Trójmiasta. Póki co ten pagórek, na którym mieszkam trochę mnie odstrasza ;)

Reply
Ewa 27 czerwca 2019 - 16:13

No Kochana! 30 km dziennie to piękny dystans! Nie marnuj takiego potencjału i niech pagórek nie będzie Ci przeszkodą, a motywacją! ;)))

Reply
Daria 28 maja 2019 - 17:07

Bardzo przydatny wpis Często podróżuję rowerem więc na pewno mi się przydadzą te informacje ;)

Reply
Ewa 27 czerwca 2019 - 16:17

Bardzo się cieszę! I gratuluję aktywnego trybu życia. ;)

Reply
Aleksander 3 czerwca 2019 - 11:53

Ja właśnie planuję dłuższą podróż rowerem – moją pierwszą, i kompletnie nie wiedziałem, jak się do niej przygotować! Bardzo ciekawy i potrzebny wpis! Zapisuję sobie i na pewno do niego wrócę, jak będę się pakować!

Reply
Ewa 27 czerwca 2019 - 16:18

No proszę, widzę, że napisanie tego posta wczesną wiosną było momentem idealnym! Coraz to nowa osoba wybiera się w rowerową podróż. Super! Powodzenia :)

Reply
Marcin 4 czerwca 2019 - 09:03

Super poradnik. Powiem Wam szczerze, że przejechałem kiedyś w życiu grube dziesiątki tysięcy kilometrów, ale na kolarce, od punktu A do B i znów do A – lekko, nie mając na sobie prawie nic. Marzę o wyprawie na ciężkim rowerze z sakwami, tylko brakuje mi jednego – czasu!

Reply
Ewa 27 czerwca 2019 - 16:20

Marcinie, dobrze wiem o czym piszesz. Z tym czasem to i u nas słabiutko jak nie wiem. Ale własnie chyba na przekór temu wszystkiemu, staram, się wygospodarować te kilka dni w roku, by odreagować gonitwę. Polecam! ;)

Reply
Viacamp 5 marca 2021 - 23:11

Świetny poradnik, oby więcej takich! Uwielbiam czytać tego bloga!

Reply
Ewa 19 marca 2021 - 16:59

Bardzo dziękuję za ten komentarz i tak ciepłe słowa! ♥ Przyznam, że się starałam ;)

Reply
Lukasz 18 kwietnia 2021 - 23:33

Dodalbym dobra masc na otarcia. Przydaje sie na wielodniowych wyjazdach, zwlaszcza jak krecimy po mokrym.

Reply
Ewa 6 maja 2021 - 17:04

Dzięki Łukasz za dobrą radę! Ja przyznam, że nie potrzebowałam, ale na pewno komuś mogłaby się przydać. Super, że się tym podzieliłeś :)

Reply

Ta strona korzysta z ciasteczek (cookies), dzięki którym może działać lepiej. Zamknij, akceptuję Zapoznaj się z polityką prywatności i plików cookies.